Po trzech nieudanych próbach Wisła Kraków wreszcie rozpoczęła sezon zwycięstwem. I to w jakim stylu! Biała Gwiazda rozgromiła na wyjeździe spadkowicza z Ekstraklasy, Stal Mielec, aż 4:0, dając swoim kibicom solidne podstawy do optymizmu.
Burzliwy początek i interwencja VAR
Spotkanie rozpoczęło się nerwowo. Już w pierwszej minucie Wiktor Biedrzycki zagrał zbyt lekko do bramkarza Kamila Brody, co wykorzystał Paweł Kruszelnicki, padając w polu karnym. Sędzia Karol Atys początkowo wskazał na „wapno”, ale po czterominutowej analizie VAR zmienił decyzję, co pozwoliło krakowianom odetchnąć z ulgą.
Zwoliński otwiera worek z bramkami
Stal przez chwilę przejęła inicjatywę, tworząc groźne okazje, ale to Wisła zadała pierwszy cios. W 29. minucie Bartosz Jaroch idealnie dośrodkował w pole karne, a Łukasz Zwoliński celnym strzałem głową dał Wiśle prowadzenie. Dla napastnika to już niemal powtórka całej poprzedniej rundy, w której zdobył tylko jedną bramkę więcej.
Kolejne trafienia i dominacja Wisły
Tuż przed przerwą Wisła podwyższyła prowadzenie po zamieszaniu w polu karnym. Po kilku próbach piłka trafiła pod nogi Bartosza Jarocha, który ustalił wynik pierwszej połowy na 2:0.
Po zmianie stron Wisła nie zamierzała odpuszczać. W 55. minucie Frederico Duarte dośrodkował do Angela Rodado, a Hiszpan pewnym uderzeniem głową zdobył trzeciego gola. Nieco później ponownie wpisał się na listę strzelców, wykorzystując błąd mieleckiej defensywy i technicznym strzałem ustalił wynik meczu na 4:0.
Beznadziejna Stal, pewna Wisła
Stal Mielec sprawiała wrażenie bezradnej. Mimo prób ataków nie była w stanie zagrozić dobrze zorganizowanej Wiśle. Z kolei krakowianie z minuty na minutę kontrolowali przebieg gry, a przy korzystnym wyniku mogli pozwolić sobie na spokojniejsze tempo. Po tak efektownym początku sezonu kibice Wisły mają prawo wierzyć, że czwarty sezon w I lidze wreszcie przyniesie upragniony awans.



















Jeden komentarz
Brawo Wisła!! Jazda z kur****!!