Już 29 października (środa) na stadionie Hutnika Kraków przy Suchych Stawach odbędzie się 1/16 finału Pucharu Polski: Hutnik – Wisła Kraków. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 13:00 i będzie miało wyjątkowo kameralny charakter – na trybunach zasiądzie tylko 999 widzów, w tym zaledwie 50 kibiców Wisły, zgodnie z przepisami przydzielania miejsc dla gości.
Dlaczego tak mało kibiców?
Prezes Hutnika, Artur Trębacz, wyjaśnia, że głównym powodem ograniczeń jest stan techniczny stadionu przy ul. Ptaszyckiego. Betonowe fragmenty trybun są w złym stanie, co stwarza ryzyko bezpieczeństwa.
– „Stadion jest w stanie głębokiego rozkładu. Są elementy, które można urwać, kruszy się beton, który pseudokibicom może służyć jako amunicja” – mówi Trębacz. – „To stadion miejski, my jesteśmy tylko dzierżawcą. Od dawna apelujemy o modernizację lub budowę nowego obiektu”.
Te ograniczenia oznaczają, że nawet w przypadku chęci organizacji imprezy masowej, liczba widzów nie mogłaby przekroczyć około 1900, a w praktyce wciąż tylko ułamek z tego byłby dostępny dla kibiców gości.
Kto obejrzy mecz?
Bilety w pierwszej kolejności trafiają do karnetowiczów Hutnika, następnie członków stowarzyszenia kibiców, a dopiero później do pozostałych fanów. Jak podkreśla Trębacz, zainteresowanie spotkaniem jest ogromne, dlatego przewiduje się pełne wyczerpanie puli 999 wejściówek jeszcze przed rozpoczęciem meczu.
– „Już widzimy, że zainteresowanie tym meczem w naszej społeczności jest duże. Pierwszeństwo będą mieli karnetowicze, potem członkowie stowarzyszenia, następnie pozostali kibice. Sto procent wejściówek się rozejdzie” – mówi prezes Hutnika.
Znaczenie ograniczonej liczby widzów
Mecz z Wisłą Kraków to wyjątkowe wydarzenie dla Hutnika – ostatnie oficjalne starcie tych drużyn miało miejsce prawie 30 lat temu. Tymczasem liczba widzów ograniczona do 999 sprawia, że atmosfera na trybunach będzie znacznie mniej masowa niż w przypadku innych krakowskich derbów.
– „To będzie szansa pokazania się na tle bardzo mocnego rywala, ale handicapem będzie boisko i kibice” – przyznaje Trębacz.
Choć liczba widzów jest symbolicznie niewielka, spotkanie wciąż pozostaje ważnym wydarzeniem dla klubu i lokalnej społeczności.


















