Minister rolnictwa Stefan Krajewski (PSL) w czwartek 9 października zapowiedział wyprowadzkę z sejmowego hotelu, tłumacząc decyzję powtarzającymi się awanturami posłów pod wpływem alkoholu. Już w lipcu marszałek Sejmu Szymon Hołownia informował o przygotowaniu projektu ustawy, który umożliwiałby zlecenie badania alkomatem posła podejrzanego o udział w obradach „na promilach”. Pojawia się pytanie, czy rzeczywiście problem jest powszechny, czy też sprawa została wyolbrzymiona przez media.
Posłowie z Krakowa i Małopolski mają różne obserwacje. Robert Wardzała z Koalicji Obywatelskiej (Tarnów) korzysta z hotelu od wielu lat i nie zauważa dużego problemu z alkoholem. – Funkcjonowałem przez całą poprzednią kadencję w hotelu poselskim i nigdy nie byłem świadkiem niewłaściwych zachowań związanych z alkoholem. Media czasami przedstawiają incydentalne przypadki jako poważny problem – podkreśla Wardzała. Dodaje jednak, że każdy poseł powinien wykonywać swoje obowiązki w stanie trzeźwości.
Inaczej sytuację ocenia Dominik Jaśkowiec, poseł KO z Krakowa. – W dużych zbiorowościach zawsze znajdzie się ktoś, kto nie przestrzega zasad. Jeśli chodzi o hotel poselski, obserwuję grupkę około dziesięciu posłów, głównie związanych z dawnym ugrupowaniem Solidarna/Suwerenna Polska oraz Konfederacją, którzy prowadzą „intensywną aktywność życiową” w hotelu – mówi Jaśkowiec. Podkreśla jednak, że to pojedyncze przypadki, które nie mogą rzutować na wszystkich posłów. Zwraca także uwagę na stan techniczny hotelu i potrzebę wprowadzenia nowych zasad jego użytkowania.
Poseł Patryk Wicher (PiS, Nowy Sącz) mieszka w hotelu od sześciu lat i zaznacza, że nie spotkał się z ekscesami alkoholowymi. – Zdarzają się spotkania towarzyskie, ale nigdy nie przeradzają się one w burdy czy kłótnie z wyzwiskami – mówi Wicher. Podobnie Barbara Bartuś (PiS, Gorlice) podkreśla, że mieszka w hotelu od początku kadencji i nie doświadcza problemów. – Moim sąsiadem jest wicepremier, który prawie nigdy nie przebywa w pokoju, więc mam ciszę i spokój – dodaje.
Mariusz Krystian, poseł PiS z regionu Wadowice-Oświęcim, uważa, że medialne nagłośnienie sprawy hotelu jest przesadzone. – Hotel poselski to 460 osób plus goście, więc pewne incydenty mogą się zdarzyć, ale osobiście nie byłem ich świadkiem. Historia ministra Krajewskiego to moim zdaniem „wytrych” do przeprowadzki do większego mieszkania rządowego na koszt podatnika – komentuje Krystian.
Podsumowując, zdaniem większości posłów korzystających z hotelu poselskiego, problem z alkoholem w Sejmie nie ma charakteru masowego i często jest przedstawiany w mediach w sposób wyolbrzymiony. Z drugiej strony pojawiają się pojedyncze incydenty, które mogą wymagać wprowadzenia regulacji i zasad, aby zapobiegać sytuacjom niewłaściwego zachowania.
W obliczu deklarowanej wyprowadzki ministra Krajewskiego temat hotelu poselskiego powrócił do debaty publicznej i wskazuje na potrzebę dyskusji o standardach i zasadach korzystania z poselskich obiektów mieszkalnych.

















