Gdy kolejne próby mobilizacji mieszkańców Krakowa wokół idei referendum nie przyniosły oczekiwanych efektów, na scenie politycznej pojawili się nowi, budzący skrajne emocje sojusznicy inicjatorów akcji. Otwarte poparcie dla referendum zadeklarowali przedstawiciele środowiska tzw. Kamratów, w tym Wojciech Olszański, znany w sieci jako „Jaszczur”.
Olszański nie tylko publicznie poparł inicjatywę odwołania prezydenta Krakowa, ale zapowiedział również aktywne zaangażowanie trzech grup kamrackich w polityczną kampanię wokół referendum. Deklaracja padła w rozmowie opublikowanej przez Kurier Krakowski w ramach cyklu wideo „Krakowskie espresso”.
Krytyka miasta i ataki na mieszkańców
W trwającej blisko pół godziny rozmowie, prowadzonej przez dziennikarza Kuriera Krakowskiego, Olszańskiemu w pewnym momencie towarzyszył Marcin Osadowski, występujący pod pseudonimem „Ludwiczek”. Obaj rozmówcy dużą część wywiadu poświęcili krytyce władz Krakowa oraz miejskiej polityki klimatycznej.
Szczególnym celem ataków stała się Strefa Czystego Transportu oraz szerzej pojęte proekologiczne rozwiązania, w tym obowiązujący zakaz stosowania paliw stałych w domowych piecach. W pewnym momencie Osadowski poszedł jeszcze dalej, atakując samych mieszkańców Krakowa. Stwierdził, że próba odwołania prezydenta podejmowana jest zbyt późno, a miasto w ogóle nie powinno było dokonać takiego wyboru. „Polak mądry po szkodzie” – podsumował.
Co znamienne, mimo ostrej krytyki obecnych władz miasta, obaj Kamraci wyrażali jednocześnie sceptycyzm wobec powodzenia samego referendum. Ich zdaniem, nawet jeśli uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów, mieszkańcy nie wezmą licznie udziału w głosowaniu. „Kraków zawsze był lewacki” – przekonywał Olszański, odwołując się do własnych studenckich doświadczeń w stolicy Małopolski.
Problemy komitetu i pytania o kierunek kampanii
Publikacja rozmowy zbiegła się w czasie z narastającymi trudnościami komitetu referendalnego. Zainteresowanie akcją wśród mieszkańców wyraźnie spada, a zbiórkę podpisów dodatkowo utrudniają warunki pogodowe oraz ferie zimowe. Pomimo intensywnej aktywności w mediach społecznościowych, realna mobilizacja Krakowian okazuje się znacznie słabsza, niż zakładali organizatorzy.
Nie bez znaczenia są również wpadki organizacyjne. Jak ujawniła redakcja Kanału Krakowskiego, według informacji zamieszczonych na oficjalnej stronie referendalnej administratorem danych osobowych osób składających podpisy była organizacja z Warszawy. Zapis ten został zmieniony dopiero po zainteresowaniu sprawą przez media.
Skrajni sojusznicy zamiast mieszkańców
Deklarowane wsparcie środowisk kamrackich, otwarcie prezentujących poglądy prorosyjskie i antyunijne, rodzi pytania o dalszy kierunek inicjatywy referendalnej. Dla części opinii publicznej może to oznaczać ostateczne utożsamienie akcji z radykalną, skrajnie prawicową awanturą polityczną, oderwaną od realnych problemów mieszkańców miasta.
Czy zaangażowanie kontrowersyjnych postaci uratuje inicjatywę, która coraz wyraźniej traci społeczny impet? Jak mawia współczesny bard: czas pokaże.
Cała rozmowa dostępna jest na profilu Kuriera Krakowskiego w mediach społecznościowych.

















