Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski odnosi się dziś do inicjatywy przeprowadzenia referendum w Krakowie. Podczas spotkań z mieszkańcami w Nowej Hucie, a następnie we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych, jednoznacznie deklaruje, że nie popiera pomysłu referendum i nie zamierza składać podpisu pod wnioskiem o jego organizację. Jednocześnie podkreśla, że sama debata wokół tej inicjatywy ma dla niego istotną wartość i stanowi impuls do refleksji nad dotychczasową polityką miasta.
– Nie popieram pomysłu przeprowadzenia referendum w Krakowie, dlatego nie złożyłem i nie złożę swojego podpisu pod wnioskiem o jego przeprowadzenie. Sama dyskusja o nim to dla mnie szansa na wyciągnięcie wniosków z popełnionych błędów i korektę polityki – zaznacza prezydent.
Rozmowy z mieszkańcami w Nowej Hucie
Dziś prezydent Krakowa spędza wiele godzin na bezpośrednich rozmowach z mieszkańcami. Spotkania odbywają się m.in. w Alei Róż w Nowej Hucie, gdzie Aleksander Miszalski rozmawia z krakowianami o bieżących sprawach miasta, kontrowersjach wokół referendum oraz o dotychczasowych decyzjach podejmowanych przez władze samorządowe.
Jak podkreśla, docierają do niego bardzo różne opinie – zarówno krytyczne, jak i pełne wsparcia. Prezydent dziękuje mieszkańcom za otwartość i gotowość do rozmowy, podkreślając, że każdy głos jest dla niego ważny.
– Dziękuję za Wasze głosy – zarówno te krytyczne, jak i słowa wsparcia oraz podziękowania za to, co już zostało zrobione – pisze.
Prezydent zaznacza, że takie rozmowy są niezbędnym elementem sprawowania urzędu i pozwalają lepiej zrozumieć realne nastroje społeczne, których nie da się w pełni odczytać wyłącznie z sondaży czy komentarzy w internecie.
Spotkanie mimo różnic poglądów
W trakcie dzisiejszych rozmów Aleksander Miszalski spotyka się również z Piotrem Kubiczkiem, jednym z inicjatorów referendum. Prezydent przyznaje, że ich poglądy na przyszłość Krakowa są zdecydowanie odmienne, jednak podkreśla, że różnice zdań nie mogą być pretekstem do braku szacunku.
– Niezależnie od różnych poglądów i opinii – a nasze poglądy są zdecydowanie odmienne – każdemu należy się szacunek – zaznacza.
Wypowiedź ta wpisuje się w deklarowaną przez prezydenta postawę prowadzenia otwartego dialogu, nawet w sytuacji ostrego sporu politycznego. Jak podkreśla, rozmowa i wymiana argumentów są fundamentem demokracji lokalnej.
Ostry spór a „brudna kampania”
Jednocześnie Aleksander Miszalski wyraźnie oddziela merytoryczny spór o kierunki rozwoju Krakowa od metod, które określa jako czarny PR i brudną kampanię. W jego ocenie część działań podejmowanych przez przeciwników politycznych przekracza granice uczciwej debaty publicznej.
– Czym innym jest ostry, nawet bardzo ostry spór o rozwój Krakowa, a czym innym sięganie po czarny PR i brudną kampanię – podkreśla.
Prezydent zaznacza, że właśnie w tym obszarze różni się zasadniczo od opozycji i jednoznacznie deklaruje, że nie zamierza odpowiadać tym samym.
– To kolejna rzecz, w której różnimy się z opozycją. Nigdy nie sięgnę po metody drugiej strony – zapewnia.
Referendum jako sygnał, nie narzędzie
Choć Aleksander Miszalski nie popiera idei referendum, podkreśla, że traktuje je jako ważny sygnał społeczny, pokazujący skalę emocji i oczekiwań części mieszkańców. W jego ocenie referendum nie jest dziś właściwym narzędziem do rozwiązywania problemów Krakowa, ale dyskusja wokół niego może prowadzić do korekt i zmian w polityce miasta.
Prezydent nie zapowiada dziś konkretnych decyzji ani zmian, jednak deklaruje gotowość do dalszych rozmów i analizy zgłaszanych uwag. Jak podkreśla, Kraków potrzebuje przede wszystkim spokojnej, merytorycznej debaty o przyszłości miasta, opartej na faktach, argumentach i wzajemnym szacunku.
Dzisiejsze spotkania w Nowej Hucie są kolejnym elementem tej strategii – rozmowy bezpośredniej, prowadzonej w przestrzeni miasta, a nie wyłącznie w murach urzędu.


















