Zwycięstwo Wisły Kraków nad Miedzią Legnica miało być momentem przełamania i pozytywnym sygnałem dla kibiców. I rzeczywiście – emocji nie brakowało, a końcówka spotkania przyniosła upragnione trzy punkty. Jednak zamiast wyłącznie pochwał, pojawiła się też ostra dyskusja wokół jednego z bohaterów meczu – Jordiego Sáncheza.
Mecz pełen zwrotów akcji
Spotkanie zakończone wynikiem 3:2 było prawdziwym rollercoasterem. Po prowadzeniu do przerwy Wisła straciła kontrolę nad grą i szybko oddała inicjatywę rywalowi, tracąc dwa gole. Dopiero końcówka meczu przyniosła odwrócenie losów spotkania.
Jednym z kluczowych momentów była bramka na 2:2 autorstwa Jordiego Sáncheza. Dla Hiszpana było to pierwsze trafienie w barwach krakowskiego klubu – symboliczne i bardzo ważne.
Ostra opinia Łukasza Gikiewicza
Mimo zdobytej bramki występ napastnika został surowo oceniony przez Łukasza Gikiewicza na antenie TVP Sport.
Zdaniem byłego piłkarza, Sánchez przez większość meczu był niewidoczny i miał problemy z utrzymaniem piłki. Padły również mocne słowa dotyczące jego przyszłości:
Gikiewicz stwierdził, że to zawodnik odpowiedni na poziom pierwszej ligi, ale nie widzi go w Ekstraklasie w duecie z Ángelem Rodado, jeśli Wisła wywalczy awans. To jedna z najbardziej jednoznacznych opinii, jakie pojawiły się po tym meczu.
Kim jest Jordi Sánchez
31-letni napastnik trafił do Wisły Kraków zimą na zasadzie wolnego transferu. Wcześniej występował m.in. w Japonii, reprezentując barwy Sapporo.
Polscy kibice pamiętają go jednak przede wszystkim z gry w Widzewie Łódź, gdzie w 65 meczach zdobył 19 bramek i zanotował 10 asyst. To dorobek, który pokazywał jego potencjał na poziomie Ekstraklasy.
Gol to za mało?
Sytuacja Sáncheza dobrze pokazuje realia piłki nożnej – jeden ważny moment nie zawsze wystarcza, by przekonać wszystkich. Oczekiwania wobec napastnika w klubie walczącym o awans są bardzo wysokie, a każdy występ jest dokładnie analizowany.
Z jednej strony mamy zawodnika, który zdobywa ważną bramkę. Z drugiej – głosy podważające jego przydatność w perspektywie gry na wyższym poziomie.
Początek czy znak zapytania
Dla Jordiego Sáncheza to dopiero początek przygody w Wiśle Kraków. Jego pierwsze trafienie może być impulsem do dalszej poprawy formy, ale równie dobrze – jak sugerują krytycy – może okazać się jedynie epizodem.
Jedno jest pewne: dyskusja wokół jego roli w zespole dopiero się zaczyna, a kolejne mecze będą dla niego najlepszą odpowiedzią na pojawiające się wątpliwości.

















