Strona główna / Małopolska / Kraków / Stołki, układy i polityczny kombinat. Kraków powiedział „dość”, ale czy naprawdę coś się zmieni?

Stołki, układy i polityczny kombinat. Kraków powiedział „dość”, ale czy naprawdę coś się zmieni?

W polskim samorządzie od dawna istnieje pewna niepisana zasada. Mandat radnego ma być dopiero początkiem. Prawdziwa gra zaczyna się później — przy obsadzaniu rad nadzorczych, miejskich spółek, fundacji, instytucji, wydziałów, gabinetów i wszystkich tych miejsc, gdzie publiczne pieniądze spotykają się z polityczną lojalnością. I właśnie dlatego rezolucja przyjęta przez Radę Miasta Krakowa zabolała tak bardzo.

Bo nagle ktoś w środku tego systemu powiedział głośno coś, o czym mieszkańcy mówią od lat: samorząd coraz częściej przypomina zamknięty klub wzajemnej adoracji, w którym ci sami ludzie krążą między stanowiskami jak po politycznej karuzeli.

Radny rano głosuje nad budżetem miasta. Po południu zasiada w radzie nadzorczej miejskiej spółki. Wieczorem doradza kolejnej instytucji. Następnego dnia opowiada mieszkańcom o „służbie publicznej”. I właśnie ten absurd zaczyna ludzi zwyczajnie wkurzać.

Bo przeciętny mieszkaniec Krakowa widzi dziś zupełnie inny obraz miasta niż ten z konferencji prasowych i samorządowych folderów. Widzi młodych ludzi uciekających z miasta, bo nie stać ich na mieszkanie. Widzi kolejne grupowe zwolnienia. Widzi coraz droższe życie, coraz większy chaos komunikacyjny i coraz bardziej odklejoną polityczną elitę, która od lat obraca się wokół tych samych nazwisk, stanowisk i układów.

Najbardziej irytujące jest jednak co innego. To nie są nawet same dodatkowe funkcje. Problemem jest bezczelność systemu, który przestał udawać, że chodzi o kompetencje.

W Polsce samorządowej wykształciła się kasta zawodowych działaczy. Człowiek może być przeciętnym radnym, nijakim społecznikiem, politycznie niewidzialnym przez cztery lata — ale jeśli jest odpowiednio lojalny wobec swojej partii, zawsze znajdzie się jakaś rada nadzorcza, jakaś spółka, jakaś „koordynacja”, jakieś stanowisko eksperckie albo doradcze. I właśnie dlatego dyskusja wokół rezolucji była tak nerwowa.

Bo uderzyła nie w pojedynczych polityków, ale w fundament systemu politycznych zależności, który od lat funkcjonuje praktycznie w każdym większym mieście w Polsce. Bez względu na szyld. Platforma, PiS, Lewica, Trzecia Droga, lokalne komitety — mechanizm wszędzie wygląda podobnie.

Najpierw mandat. Potem stanowisko. Potem kolejna instytucja. Potem „ekspercka funkcja”. Potem następna rada nadzorcza.

A mieszkańcy? Mieszkańcy mają słuchać o „misji” i „odpowiedzialności”. Najciekawsze w całej sprawie jest jednak to, że politycy doskonale wiedzą, jak fatalnie to wygląda społecznie. Dlatego tak często reagują agresją na samo zadanie pytania o stołki. Nie dlatego, że pytanie jest niesprawiedliwe. Wręcz przeciwnie — dlatego, że jest boleśnie celne.

Bo naprawdę trudno dziś przekonać młodego krakowianina pracującego na umowie śmieciowej, że demokracja działa świetnie, kiedy widzi radnego z trzema publicznymi funkcjami i kolejnym dodatkiem do pensji finansowanym z pieniędzy podatników. Jeszcze trudniej tłumaczyć mieszkańcom, że „tak musi być”, gdy ci sami ludzie od lat pojawiają się wszędzie — niezależnie od wyników, kompetencji czy społecznego zaufania. Oczywiście sama rezolucja świata nie zmieni. To nie jest ustawa. Nikogo automatycznie nie wyrzuci ze stanowiska. Żaden polityczny układ nie rozsypie się od jednego głosowania.

Ale symbolicznie to ważny moment. Po raz pierwszy tak wyraźnie nazwano problem, o którym dotąd mówiło się półgębkiem. Problem politycznego kombinatu, który zaczął żyć własnym życiem i coraz bardziej oddala się od zwykłych mieszkańców.

Pytanie brzmi tylko, czy za deklaracjami przyjdzie coś więcej niż kolejny medialny gest. Bo jeśli za kilka miesięcy ci sami radni dalej będą spokojnie przesiadywać w miejskich spółkach, komisjach i radach nadzorczych, cała ta rezolucja stanie się wyłącznie kolejnym politycznym spektaklem. A mieszkańcy Krakowa mają już chyba dość spektakli. Chcieliby wreszcie zobaczyć coś, co w polskim samorządzie staje się towarem luksusowym: zwykłą przyzwoitość.

Sign Up For Daily Newsletter

Stay updated with our weekly newsletter. Subscribe now to never miss an update!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!
Malopolskie24info
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.