Strona główna / Kraków / Referendum w Krakowie / Kraków po referendum / Marianna Schreiber na prezydent Krakowa? Między politycznym eksperymentem a kampanią uwagi

Marianna Schreiber na prezydent Krakowa? Między politycznym eksperymentem a kampanią uwagi

Kraków po referendum wszedł w etap politycznego przyspieszenia. Odwołanie Aleksandra Miszalskiego uruchomiło nie tylko procedurę przedterminowych wyborów, ale również polityczną giełdę nazwisk, na której obok samorządowców, parlamentarzystów i działaczy lokalnych zaczęły pojawiać się także kandydatury bardziej nieoczywiste. Jedną z nich jest Marianna Schreiber. I właśnie tutaj pojawia się pytanie: czy taką kandydaturę należy traktować poważnie?

Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się prosta. Kraków to nie jest miasto, które wybiera prezydenta wyłącznie na podstawie rozpoznawalności nazwiska. To ponadmilionowa metropolia z ogromnym budżetem, skomplikowaną strukturą inwestycji, wielkimi wyzwaniami transportowymi, mieszkaniowymi i społecznymi. Tu nie wystarczy dobrze wypaść w mediach społecznościowych albo przez kilka dni dominować nagłówki.

Ale polityka w ostatnich latach nauczyła nas jednego — lekceważenie kandydatów tylko dlatego, że nie wpisują się w klasyczny model polityka, często kończy się błędną oceną nastrojów społecznych. Problem nie polega więc na tym, że ktoś jest celebrytą. Problem pojawia się wtedy, kiedy za rozpoznawalnością nie idzie odpowiedź na podstawowe pytania: jaki jest program, jakie są kompetencje, jakie środowisko stoi za kandydatem i czy istnieje realna wizja zarządzania miastem.

W przypadku Marianny Schreiber ewentualny start w Krakowie bardziej przypominałby dziś polityczny test niż projekt prezydencki. Test tego, czy da się przenieść rozpoznawalność medialną na samorządową rzeczywistość. Test tego, jak duże jest zmęczenie mieszkańców tradycyjnymi środowiskami politycznymi. I wreszcie test tego, czy wyborcy są gotowi zagłosować bardziej przeciw komuś niż za konkretną wizją miasta. Nie znaczy to jednak, że taki start byłby całkowicie bez znaczenia.

Kandydaci spoza głównego nurtu rzadko wygrywają od razu. Ale często wpływają na debatę, zabierają część elektoratu, przesuwają akcenty kampanii albo zmuszają największych graczy do reagowania. W Krakowie, gdzie scena polityczna po referendum jest wyjątkowo rozdrobniona, nawet kilka procent może zdecydować o tym, kto wejdzie do drugiej tury.

Jednocześnie warto zachować proporcje. Zarządzanie Krakowem to nie format telewizyjny ani internetowy zasięg. To decyzje o transporcie, planowaniu przestrzennym, mieszkaniach, szkołach i miliardowych inwestycjach. Mieszkańcy prędzej czy później zaczynają pytać nie o to, kto jest najbardziej rozpoznawalny, ale kto jest najbardziej przygotowany. Dlatego dziś kandydaturę Marianny Schreiber trudno traktować jako jednego z głównych faworytów wyścigu o magistrat. Ale równie trudno całkowicie ją wyśmiać. Bo współczesna polityka lubi karać tych, którzy zbyt szybko uznają, że coś jest niemożliwe.

Sign Up For Daily Newsletter

Stay updated with our weekly newsletter. Subscribe now to never miss an update!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!