Strona główna / Kraków / Referendum w Krakowie / Kraków po referendum / Kandydat idealny poszukiwany. ReferendumKrk stawia politykom niewygodne pytanie

Kandydat idealny poszukiwany. ReferendumKrk stawia politykom niewygodne pytanie

Pięć dni po referendum, które zakończyło polityczną karierę Aleksandra Miszalskiego w krakowskim magistracie, trwa gorączkowe poszukiwanie nowego gospodarza miasta. Kandydaci wychodzą z cienia, partie uruchamiają swoje sztaby, politycy z Warszawy przyjeżdżają do Krakowa, by udzielać poparcia. Tymczasem jedno z najważniejszych środowisk ostatnich miesięcy – ReferendumKrk – opublikowało krótki wpis, który może okazać się znacznie ważniejszy niż niejedna konferencja prasowa.

„Kraków nie może być łupem partyjnych wojen” – napisali organizatorzy referendum. To jedno zdanie trafia w samo sedno problemu, przed którym stoi dziś stolica Małopolski.

Bo tak naprawdę wybory, które odbędą się w najbliższych tygodniach, nie będą jedynie wyborem następcy Aleksandra Miszalskiego. Będą odpowiedzią na pytanie, czego mieszkańcy oczekują po referendum i czy rzeczywiście chcą zmiany sposobu zarządzania miastem, czy tylko wymiany jednego polityka na drugiego.

Patrząc na pierwsze ogłoszone kandydatury, trudno oprzeć się wrażeniu, że kampania zaczyna przypominać kolejną odsłonę ogólnopolskiej wojny politycznej. Konfederacja wystawia swojego kandydata. Razem wystawia swoją kandydatkę. Konfederacja Korony Polskiej przedstawia własnego reprezentanta. W tle pojawiają się kolejne nazwiska związane z wielką polityką.

Problem polega na tym, że mieszkańcy Krakowa kilka dni temu nie głosowali w referendum po to, by rozstrzygać spory między Warszawą a Warszawą. Nie szli do urn, by decydować, czy bardziej podoba im się program jednej czy drugiej partii. Wielu z nich głosowało dlatego, że mieli dość sposobu zarządzania miastem. To zasadnicza różnica.

Referendum było buntem mieszkańców przeciwko poczuciu, że ich głos przestał być słyszany. Było protestem przeciwko stylowi rządzenia, który wielu krakowian uznało za oderwany od codziennych problemów miasta. Było wreszcie sygnałem, że mieszkańcy chcą większego wpływu na decyzje dotyczące transportu, inwestycji, zieleni, mieszkalnictwa czy finansów samorządu.

Dlatego wpis ReferendumKrk można odczytywać jako ostrzeżenie skierowane do wszystkich kandydatów.

Kraków nie potrzebuje kolejnego politycznego eksperymentu. Nie potrzebuje prezydenta, który będzie traktował magistrat jako przystanek w drodze do Sejmu, Senatu czy europejskich instytucji. Nie potrzebuje także osoby, która będzie codziennie prowadzić ideologiczną wojnę z połową mieszkańców.

Kraków potrzebuje prezydenta, który rano będzie myślał o korkach, komunikacji miejskiej i mieszkaniach, a nie o kolejnych sondażach partyjnych. To właśnie dlatego wpis ReferendumKrk jest tak interesujący. Nie pada w nim ani jedno nazwisko. Nie ma deklaracji poparcia. Nie ma wskazywania faworytów. Jest natomiast wyraźne oczekiwanie, że pojawi się ktoś, kto będzie przede wszystkim kandydatem Krakowa, a dopiero później kandydatem konkretnego środowiska politycznego.

Czy taka osoba istnieje? To pytanie pozostaje dziś bez odpowiedzi. Na razie obserwujemy wyścig partii politycznych, które próbują zagospodarować polityczną próżnię po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego. Każda chce przekonać mieszkańców, że właśnie jej kandydat będzie symbolem zmiany. Tyle że krakowianie już raz pokazali, że potrafią zaskakiwać polityczne centrale.

Referendum było wydarzeniem bez precedensu. Wielu ekspertów przekonywało, że się nie uda. Wielu polityków bagatelizowało nastroje społeczne. Ostatecznie to mieszkańcy napisali własny scenariusz. Dziś mogą zrobić to ponownie. Dlatego najciekawsze pytanie tej kampanii nie brzmi: kto wygra wybory?

Znacznie ciekawsze jest pytanie, czy w ogóle pojawi się kandydat, o którym pisze ReferendumKrk. Kandydat niezależny od partyjnych sporów, skupiony na mieście, a nie na politycznych szyldach. Jeżeli taka osoba się pojawi, może okazać się największym zaskoczeniem tej kampanii. A jeśli się nie pojawi, Kraków stanie przed wyborem między kolejnymi uczestnikami politycznego teatru, przed którym organizatorzy referendum właśnie przestrzegli.

Sign Up For Daily Newsletter

Stay updated with our weekly newsletter. Subscribe now to never miss an update!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!