Strona główna / Kraków / Przedterminowe wybory na prezydenta Krakowa / FELIETON | Paweł Śliz nie wystartuje na prezydenta Krakowa. Rozsądek czy polityczna ucieczka od ryzyka?

FELIETON | Paweł Śliz nie wystartuje na prezydenta Krakowa. Rozsądek czy polityczna ucieczka od ryzyka?

Paweł Śliz nie wystartuje w wyborach na prezydenta Krakowa. Polityk Polski 2050, który przez długi czas pozostawiał sobie możliwość wejścia do samorządowego wyścigu, ostatecznie uznał, że ważniejsze są dla niego obowiązki w Sejmie, kierowanie klubem parlamentarnym oraz przygotowanie ugrupowania do wyborów parlamentarnych w 2027 roku. Oficjalne uzasadnienie brzmi rozsądnie i trudno odmówić mu logiki. Problem polega jednak na tym, że polityka nie jest wyłącznie sztuką podejmowania odpowiedzialnych decyzji. Jest również sztuką podejmowania ryzyka. A tego ryzyka Śliz właśnie postanowił uniknąć.

Nie ma sensu udawać, że jego decyzja jest dla Krakowa jakimś politycznym trzęsieniem ziemi. Nie jest. Śliz nie był jeszcze oficjalnym kandydatem, nie prowadził kampanii i nie miał za sobą żadnej konkretnej listy wyborczej. Był natomiast jednym z nazwisk, które od pewnego czasu pojawiały się w kontekście przyszłych wyborów. Teraz z tej układanki wypada. I można się zastanawiać, czy zrobił to dlatego, że rzeczywiście uznał, iż nie da się pogodzić pracy w Sejmie z kampanią w Krakowie, czy też po prostu chłodno policzył, że wejście do tej walki może mu się politycznie nie opłacać.

Bo prawda jest taka, że start w wyborach prezydenckich byłby dla Śliza bardzo poważnym sprawdzianem. W Warszawie jest dziś szefem klubu parlamentarnego Polski 2050, ma stanowisko przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, jest obecny w ogólnopolskiej polityce i ma dostęp do mediów. W Krakowie musiałby natomiast zacząć walczyć o coś zupełnie innego: o zaufanie mieszkańców, którzy nie muszą być zainteresowani tym, jak radzi sobie w partyjnych przepychankach w Warszawie.

Prezydent Krakowa to nie jest stanowisko, które dostaje się za bycie rozpoznawalnym posłem. Tutaj trzeba przedstawić konkretny program, zmierzyć się z problemami miasta i przede wszystkim przekonać ludzi, że ma się pomysł na Kraków. A tych problemów jest wystarczająco dużo, żeby kampania mogła stać się dla każdego kandydata prawdziwym politycznym testem. Transport, mieszkania, turystyka, najem krótkoterminowy, smog, rozwój infrastruktury, komunikacja aglomeracyjna, relacje miasta z rządem i samorządem województwa. To nie są tematy, które można załatwić kilkoma efektownymi hasłami.

Śliz najwyraźniej uznał, że nie chce dzisiaj zdawać tego egzaminu.

I trudno go za to potępiać. Ale równie trudno udawać, że nie jest to decyzja wygodna.

W polityce bardzo łatwo mówić o odpowiedzialności wtedy, gdy rezygnuje się z ryzykownego przedsięwzięcia. Znacznie trudniej powiedzieć: „wchodzę w to i zobaczymy, czy mieszkańcy mnie wybiorą”. Śliz wybrał wariant bezpieczniejszy. Pozostaje w Sejmie, zachowuje swoją pozycję i nie naraża się na wynik wyborczy, który mógłby być dla niego bolesny. Jeśli kandydowałby i przegrał, jego przeciwnicy dostaliby bardzo prosty argument: rozpoznawalny poseł Polski 2050 próbował przejąć Kraków i nie przekonał mieszkańców. Teraz takiego problemu nie będzie.

To jest polityczna kalkulacja. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Można nawet powiedzieć, że jest całkowicie racjonalna.

Tylko nie nazywajmy jej wyłącznie odwagą i odpowiedzialnością.

Śliz mówi, że zmierzył swoje siły, zamiary i cele. Być może właśnie tak było. Być może spojrzał na kalendarz, zobaczył wybory parlamentarne w 2027 roku i uznał, że znacznie więcej może zyskać, pozostając na obecnym stanowisku. W przypadku Polski 2050 jest to szczególnie istotne, bo ugrupowanie stoi przed bardzo trudnym zadaniem utrzymania swojej pozycji na scenie politycznej. Dla partii ważniejsze może być dzisiaj silne kierownictwo klubu parlamentarnego niż kolejny kandydat w krakowskich wyborach.

I tutaj Śliz może mieć rację. Tyle że rachunek polityczny nie powinien być przedstawiany jako coś całkowicie oderwanego od politycznej wygody.

Ciekawsze od samej decyzji jest jednak to, co będzie dalej.

Śliz zapewnia, że jego rezygnacja ze startu nie oznacza rezygnacji z Krakowa. Deklaruje, że będzie pilnował spraw ważnych dla miasta. Wymienia między innymi ustawę dotyczącą Airbnb, ustawę aglomeracyjną oraz opłatę turystyczną. I dobrze. Kraków takich tematów potrzebuje. Problem w tym, że od parlamentarzysty można oczekiwać czegoś więcej niż deklaracji, że będzie pilnował.

Jeżeli nie chce być prezydentem Krakowa, niech pokaże, że jako poseł potrafi zrobić dla Krakowa coś konkretnego.

To będzie znacznie ciekawszy sprawdzian niż kampania wyborcza.

Bo jeśli przez najbliższe miesiące Śliz będzie skutecznie zabiegał o rozwiązania ważne dla miasta, jego decyzja będzie wyglądała na przemyślaną i odpowiedzialną. Jeśli natomiast Kraków będzie pojawiał się głównie w wypowiedziach, a konkretów zabraknie, bardzo szybko pojawi się pytanie, czy rezygnacja ze startu nie była po prostu sposobem na uniknięcie politycznego ryzyka.

Nie mniej interesujące jest stanowisko Śliza w sprawie innych kandydatów. Polska 2050 na razie nikogo nie popiera. Śliz mówi, że będzie przyglądał się wszystkim i sprawdzał, co mają do zaoferowania mieszkańcom. Zapytany o Łukasza Gibałę również nie zamknął drzwi. Nie zadeklarował poparcia, ale też go nie wykluczył.

To oczywiście bardzo wygodna pozycja.

Można powiedzieć: najpierw program, później decyzja. I brzmi to dobrze. Tyle że w polityce takie pozostawianie sobie wszystkich możliwości często oznacza po prostu czekanie, aż inni wykonają za nas najtrudniejszą pracę. Kandydaci będą prowadzić kampanię, przedstawiać programy, atakować się nawzajem, ponosić polityczne koszty, a Polska 2050 będzie mogła spokojnie obserwować, kto z tej walki wyjdzie najmocniejszy.

Dopiero wtedy przyjdzie czas na decyzję.

Czy to sprytne? Oczywiście.

Czy odważne? Niekoniecznie.

Śliz zresztą bardzo podobnie zachowuje się w sprawach ogólnopolskich. W rozmowie dotyczącej przyszłości Polski 2050 również unikał jednoznacznych deklaracji. Nie chciał mówić o konflikcie pomiędzy Szymonem Hołownią a Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, podkreślał, że różnica wizji nie oznacza jeszcze sporu i zaznaczał, że decyzje dotyczące klubu parlamentarnego powinny zostać podjęte demokratycznie przez parlamentarzystów.

To pokazuje polityka, który bardzo dobrze rozumie, że nie warto palić mostów.

Śliz nie zamyka sobie drzwi ani we własnej partii, ani w relacjach z potencjalnymi przyszłymi partnerami politycznymi. Nie wyklucza nawet rozmów dotyczących wspólnych list wyborczych. Z jego punktu widzenia jest to rozsądne, bo do wyborów parlamentarnych jeszcze sporo czasu, a polska polityka potrafi w ciągu kilku miesięcy zmienić się o 180 stopni.

Ale dla wyborcy może to być również irytujące. Bo polityk, który nigdy niczego nie wyklucza, jest jednocześnie politykiem, któremu trudno przypisać wyraźną linię. Dzisiaj rozmowa z jednym środowiskiem, jutro z drugim, pojutrze jeszcze z trzecim. Wszystko zależy od okoliczności.

Można powiedzieć, że to dojrzałość.

Można też powiedzieć, że to polityczna asekuracja.

I znów: prawdopodobnie jedno i drugie.

Nie zmienia to faktu, że rezygnacja Śliza może mieć wpływ na krakowską kampanię. Nie dlatego, że byłby pewnym zwycięzcą. Nic na to nie wskazuje. Jego znaczenie polegało raczej na tym, że jako polityk ogólnopolski mógłby wprowadzić do rywalizacji dodatkowy element. Teraz tego nie będzie, a Polska 2050 będzie musiała zdecydować, czy poprzeć któregoś z kandydatów, wystawić własnego człowieka, czy też zachować dystans.

I tutaj Śliz będzie miał jeszcze jedną ważną rolę. Nawet bez kandydowania może współdecydować o tym, kto otrzyma poparcie jego środowiska. To oznacza, że paradoksalnie jego decyzja o niewchodzeniu do wyścigu nie wyklucza go z krakowskiej polityki. Wręcz przeciwnie, pozwala mu obserwować rywalizację z boku i później zdecydować, komu warto udzielić wsparcia.

To całkiem komfortowa pozycja.

Nie trzeba brać na siebie odpowiedzialności za wynik własnej kampanii, a jednocześnie można mieć wpływ na kampanię innych.

Dlatego nie kupowałbym bezkrytycznie narracji, że Śliz po prostu „zrezygnował, bo jest odpowiedzialnym politykiem”. Być może jest odpowiedzialny. Być może rzeczywiście uznał, że nie da się uczciwie połączyć funkcji szefa klubu, pracy w Sejmie i kampanii o prezydenturę Krakowa. Ale odpowiedzialność i polityczna kalkulacja mogą istnieć jednocześnie.

Śliz zrobił po prostu to, co wielu polityków zrobiłoby na jego miejscu: wybrał stanowisko, które już ma, zamiast ryzykować utratę pozycji w walce o stanowisko, którego jeszcze nie ma.

I to jest sedno całej historii.

Nie ma w tym niczego skandalicznego. Ale nie ma też powodu, żeby robić z tego polityczny heroizm.

Teraz najważniejsze będzie to, co Śliz zrobi ze swoją obecną pozycją. Skoro nie będzie walczył o prezydenturę Krakowa, mieszkańcy powinni patrzeć mu na ręce jako parlamentarzyście. Skoro mówi o Airbnb, ustawie aglomeracyjnej i opłacie turystycznej, warto później sprawdzić, co konkretnie zrobił w tych sprawach. Skoro deklaruje, że będzie pilnował interesów Krakowa, trzeba będzie zapytać, jakie wymierne efekty przyniosło jego działanie.

Bo na tym właśnie polega polityka.

Nie na tym, kto ładniej mówi o odpowiedzialności, lecz na tym, kto potrafi coś załatwić.

Paweł Śliz nie będzie więc prezydentem Krakowa. Być może za kilka lat będzie żałował tej decyzji. Być może przeciwnie, uzna ją za jeden z najlepszych ruchów w swojej politycznej karierze. Na razie tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że wybrał bezpieczeństwo swojej obecnej pozycji zamiast ryzyka wyborczej walki.

I można to szanować.

Można też krytykować.

Ale przede wszystkim trzeba tę decyzję zapamiętać i później rozliczyć z jej konsekwencji. Bo jeśli Śliz rzeczywiście chce być odpowiedzialnym politykiem, jak sam o sobie mówi, to teraz będzie musiał pokazać, że rezygnacja z kandydowania nie była ucieczką przed trudnym wyzwaniem, tylko świadomym wyborem innej drogi.

A Kraków będzie miał pełne prawo sprawdzić, dokąd ta droga prowadzi.

Sign Up For Daily Newsletter

Stay updated with our weekly newsletter. Subscribe now to never miss an update!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!
Malopolskie24info
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.