Wynik podwójnego referendum w Mszanie Dolnej przyniósł wyjątkowo nietypowe rozstrzygnięcie. Mieszkańcy zdecydowali, że Mirosław Cichorz pozostanie na stanowisku wójta, jednocześnie odwołując całą Radę Gminy. To sytuacja odwrotna do tej, która kilka miesięcy temu miała miejsce w Krakowie.
W niedzielę, 16 sierpnia, mieszkańcy gminy Mszana Dolna w powiecie limanowskim głosowali w dwóch odrębnych referendach. Pierwsze dotyczyło odwołania wójta Mirosława Cichorza przed upływem kadencji, drugie natomiast odwołania całej Rady Gminy. Oba głosowania okazały się ważne, jednak ich rezultaty były zupełnie różne.
W referendum dotyczącym wójta wzięło udział 4687 osób, co oznaczało frekwencję na poziomie 34,72 proc. Spośród ważnie oddanych głosów 1540 mieszkańców opowiedziało się za odwołaniem Mirosława Cichorza, natomiast 3118 było przeciwko jego odwołaniu. Oznacza to, że 66,94 proc. głosujących chciało, aby wójt pozostał na stanowisku.
Zupełnie inaczej wyglądało głosowanie dotyczące Rady Gminy. Wzięły w nim udział 4683 osoby, a frekwencja wyniosła 34,69 proc. Za odwołaniem rady opowiedziało się aż 3572 mieszkańców, podczas gdy 1058 zagłosowało przeciwko. W efekcie 77,15 proc. głosujących opowiedziało się za zakończeniem kadencji obecnej Rady Gminy. Rada zostanie więc odwołana, a mieszkańców czekają wybory nowych radnych.
Odwrotnie niż w Krakowie
Rozstrzygnięcie w Mszanie Dolnej jest szczególnie interesujące w kontekście referendum, które odbyło się w Krakowie 24 maja 2026 roku. Tam również mieszkańcy głosowali nad odwołaniem dwóch organów samorządowych, jednak wynik był dokładnie odwrotny. W Krakowie ważne okazało się referendum dotyczące odwołania prezydenta miasta, w którym za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego zagłosowało 171 581 osób, a przeciwko było 3631. Prezydent został więc odwołany. Jednocześnie referendum dotyczące odwołania Rady Miasta Krakowa było nieważne z powodu niewystarczającej frekwencji, dlatego rada zachowała swoje mandaty. W Mszanie Dolnej sytuacja potoczyła się więc dokładnie odwrotnie: wójt obronił swoje stanowisko, natomiast Rada Gminy została odwołana.
Wynik wielomiesięcznego konfliktu
Podwójne referendum w Mszanie Dolnej było efektem trwającego od wielu miesięcy konfliktu pomiędzy wójtem a częścią radnych. Wniosek o odwołanie wójta został zainicjowany przez przedstawicieli opozycyjnego klubu „Wspólnie i Wiarygodnie”. Zarzucali oni włodarzowi między innymi niegospodarność, przekraczanie uprawnień oraz paraliżowanie pracy samorządu.
Z kolei inicjatywa dotycząca odwołania Rady Gminy wyszła od obywatelskiego komitetu. Jej zwolennicy zarzucali radnym blokowanie działań wójta i torpedowanie kolejnych projektów. Pod wnioskiem zebrano ponad 1600 podpisów mieszkańców.
Ostatecznie mieszkańcy rozdzielili swoją ocenę pomiędzy oba organy. Wójt otrzymał mandat do dalszego sprawowania funkcji, natomiast obecna rada straciła poparcie większości głosujących w referendum.
To właśnie ten element sprawia, że niedzielne głosowanie w Mszanie Dolnej jest tak nietypowe. Jak zwracała uwagę Maria Zięba, dyrektorka Krajowego Biura Wyborczego w Nowym Sączu, sytuacja, w której podczas jednego podwójnego referendum jeden organ zostaje odwołany, a drugi pozostaje na stanowisku, jest bardzo rzadka.
Teraz przed gminą kolejny etap. Mieszkańców czekają wybory nowej Rady Gminy, które muszą zostać przeprowadzone w ustawowym terminie. Wójt Mirosław Cichorz pozostaje natomiast na stanowisku i będzie musiał współpracować z nowym składem rady.
Wynik referendum oznacza więc nie zakończenie politycznego sporu w Mszanie Dolnej, ale jego całkowite przetasowanie. Wójt zostaje, rada odchodzi. W Krakowie było dokładnie odwrotnie.

















