Strona główna / Małopolska / Polityka / Grzegorz Małodobry ostro o PiS w Małopolsce. „Patologiczna rodzina”, walka o sejmik i mocne słowa o Smółce

Grzegorz Małodobry ostro o PiS w Małopolsce. „Patologiczna rodzina”, walka o sejmik i mocne słowa o Smółce

Czy Koalicja Obywatelska może jeszcze w tej kadencji przejąć władzę w Małopolsce? Grzegorz Małodobry przekonuje, że taki scenariusz wciąż jest możliwy, choć obecnie KO nie dysponuje wystarczającą liczbą głosów. W rozmowie z Kanałem Krakowskim radny Koalicji Obywatelskiej ostro ocenił sytuację wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, mówił o podziałach między radnymi, możliwym odwołaniu Ryszarda Pagacza, przyszłości Łukasza Smółki oraz środowisku Mateusza Morawieckiego. Nie zabrakło również bardzo mocnych określeń. Małodobry nazwał małopolskie PiS „patologiczną rodziną”, a pytany o Monikę Piątkowską i Łukasza Gibałę stwierdził, że kandydatka „nie ma takich pieniędzy od taty”.

Rozmowa dotyczyła przede wszystkim sytuacji politycznej w Małopolsce i pytania, czy obecny układ sił w Sejmiku Województwa Małopolskiego może się jeszcze zmienić. Koalicja Obywatelska po ostatnich wyborach samorządowych nie zdobyła większości. Prawo i Sprawiedliwość uzyskało 21 mandatów, co pozwoliło mu utrzymać władzę w województwie. KO, PSL i Polska 2050 próbowały zbudować alternatywną większość, jednak ostatecznie nie udało się doprowadzić do zmiany zarządu województwa. Małodobry przekonuje jednak, że obecny układ wcale nie musi przetrwać do końca kadencji.

„PiS jest tak podzielony, że bardziej już się nie da”

Pytany o możliwość przejęcia władzy przez KO, Małodobry wskazał na rok 2029, kiedy odbędą się kolejne wybory samorządowe. Jednocześnie nie wykluczył wcześniejszego przesilenia.

Cały czas próbujemy wziąć odpowiedzialność za Małopolskę. PiS jest tak podzielony, że bardziej już się nie da – powiedział.

Zdaniem radnego głównym czynnikiem, który nadal utrzymuje jedność klubu PiS, jest sama władza.

– Władza dla Prawa i Sprawiedliwości jest spoiwem – stwierdził.

W jego ocenie 21 radnych PiS nie tworzy jednolitego politycznie środowiska. Małodobry twierdzi, że pomiędzy poszczególnymi radnymi istnieje silna rywalizacja, a część z nich walczy o wpływy również we własnych okręgach wyborczych.

Bardzo często widzę, że rywalizują ze sobą w okręgach i szukają wsparcia przy poszczególnych głosowaniach – mówił.

To właśnie te konflikty KO chce obserwować. Jeśli któryś z radnych PiS zdecyduje się poprzeć opozycję przy kluczowych głosowaniach, układ sił może się zmienić. Problem polega jednak na tym, że do przejęcia władzy potrzebna jest stabilna większość.

Na zbudowanie większości trzeba mieć dwudziestu radnych, żeby wziąć poważną odpowiedzialność, a nie od sesji do sesji bujać się z brakiem większości w sejmiku – podkreślił Małodobry.

KO nie chce „zdobywać szabel za wszelką cenę”

Radny Koalicji Obywatelskiej przekonuje, że jego ugrupowanie nie zamierza szukać przypadkowej większości wyłącznie po to, żeby odsunąć PiS od władzy. Małodobry został zapytany między innymi o możliwość współpracy z Barbarą Nowak czy Bogdanem Pękiem. W przypadku Barbary Nowak przyznał wprost, że jego zdolność do politycznej współpracy z byłą małopolską kurator oświaty jest ograniczona.

Z całym szacunkiem, mam dość umiarkowaną zdolność koalicyjną z panią kurator – powiedział.

Jednocześnie zaznaczył, że samorząd może być miejscem, gdzie mimo różnic politycznych da się realizować konkretne projekty. Wymienił między innymi inwestycje sportowe, transport zbiorowy, zakup nowych pociągów czy kwestie związane z kulturą. KO chciałaby więc budować ewentualną większość wokół konkretnych działań, a nie wyłącznie wokół podziału stanowisk.

Jesteśmy gotowi jako Koalicja Obywatelska budować te rozwiązania – zadeklarował.

50 pociągów, transport i inwestycje zamiast politycznych wojen

Jednym z najważniejszych tematów, które Małodobry wskazał jako możliwe pole współpracy, jest transport publiczny. Radny mówił między innymi o zakupie 50 pociągów, który – jego zdaniem – powinien być jednym z priorytetów województwa. Wskazywał także na konieczność lepszej koordynacji rozkładów jazdy w całej Małopolsce. W jego ocenie właśnie takie projekty mogą być podstawą porozumienia pomiędzy politykami różnych ugrupowań. KO chciałaby również zmian w podejściu do inwestycji i wydatków promocyjnych. Małodobry zarzuca obecnemu zarządowi województwa, że chętnie rozpoczyna kolejne projekty, przygotowuje dokumentację czy uzyskuje pozwolenia, ale później nie zawsze dochodzi do ich realizacji.

Marszałek Smółka i zarząd uwielbiają odpalać projekty czy robić pozwolenia na budowę, a potem tego nie realizować, przeciągać itd. – stwierdził.

Jako przykład wskazał między innymi projekt giełdy rolnej, który – jego zdaniem – został porzucony.

„Patologiczna rodzina” Prawa i Sprawiedliwości

W rozmowie Małodobry bardzo ostro opisał relacje pomiędzy politykami PiS.

Cała ta rodzina pisowska – pani premier Szydło, minister Adamczyk, pan Kmita czy pan Terlecki – oszukiwała się nawzajem, ale tę koalicję zbudowali razem dla władzy – powiedział.

Następnie porównał sytuację w małopolskim PiS do rodziny, w której dochodzi do ciągłych konfliktów, ale mimo tego nikt nie decyduje się na ostateczne rozstanie.

Cały czas była kłótnia w tej patologicznej rodzinie Prawa i Sprawiedliwości, gdzie ojciec wracał w sobotę w ciężkim stanie, kłócił się z matką, ale do rozwodu nie doszło – mówił.

W jego ocenie podobna sytuacja miała miejsce podczas walki o stanowisko marszałka województwa. Małodobry przypomniał, że Łukasz Kmita był popierany przez 17 radnych PiS, jednak ostatecznie nie zdobył wystarczającej liczby głosów.

U nas ten serial trwał dwa miesiące, kiedy Łukasz Kmita był pięciokrotnie oszukiwany przez radnych Prawa i Sprawiedliwości – stwierdził.

Według niego była to sytuacja, w której część radnych należących do większości zablokowała kandydata własnego ugrupowania.

Łukasz Kmita i „święty Tomasz”

Małodobry uważa, że sposób, w jaki część polityków PiS zachowuje się obecnie wobec Łukasza Kmity, jest znamienny.

Gdy poseł Łukasz Kmita startował na marszałka, wspierało go 17 radnych. Dzisiaj, jak święty Tomasz, udają, że go nie znają – powiedział.

W tym kontekście wymienił Ryszarda Pagacza, twierdząc, że wicemarszałek obecnie dystansuje się od Kmity. Małodobry zastanawiał się także, jak w przyszłości zachowają się inni politycy związani z małopolskim PiS, między innymi Beata Szydło, Barbara Nowak czy Bogdan Pęk. W jego ocenie kolejne przetasowania są możliwe.

Czy Ryszard Pagacz może stracić stanowisko?

Jednym z konkretnych wątków rozmowy była również sytuacja Ryszarda Pagacza. Małodobry twierdzi, że na sejmikowych korytarzach pojawiają się rozmowy o możliwym odwołaniu go z funkcji wicemarszałka.

Nie będę tego ukrywał, że na korytarzach sejmikowych u części PiS-u mówi się o tym, że jest chęć odwołania pana Ryszarda Pagacza z funkcji wicemarszałka – powiedział.

Według niego o takim scenariuszu mają mówić między innymi radni związani z Beatą Szydło oraz osoby, które nie są obecnie jednoznacznie przypisane do jednej frakcji. Jeśli rzeczywiście doszłoby do takiego ruchu, byłby to kolejny sygnał poważnych napięć wewnątrz klubu PiS.

Smółka na 50 procent?

Prowadzący rozmowę zapytał Małodobrego wprost, czy obecny marszałek Łukasz Smółka dotrwa do końca kadencji. Odpowiedź była wymowna.

Nie obstawiałbym tego na 100 procent, dałbym 50 na 50 – stwierdził.

Małodobry uważa, że sytuacja polityczna w sejmiku jest dynamiczna, a kolejne podziały w PiS mogą mieć wpływ na przyszłość zarządu województwa. Jego zdaniem znaczenie może mieć także środowisko Mateusza Morawieckiego, które coraz wyraźniej próbuje budować własną pozycję.

Morawiecki buduje własny projekt?

W rozmowie pojawił się również temat byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Małodobry uważa, że Morawiecki próbuje pozyskiwać ludzi w samorządach i budować własne zaplecze polityczne.

Jednocześnie zarzuca temu środowisku brak zdecydowanego odcięcia się od obecnego układu PiS.

Jeśli buduje się nowy projekt polityczny, to stojąc jedną nogą w starym, skończą jak Gowin, Ziobro czy PJN – ocenił.

Według niego osoby związane z Morawieckim powinny wyraźniej pokazać swoją odrębność również na poziomie samorządowym. To właśnie tutaj może pojawić się kolejny element układanki, która w przyszłości wpłynie na sytuację w Małopolsce.

„Nie mamy 20 mandatów”

Mimo mocnych słów Małodobry nie ukrywa, że obecnie KO nie jest w stanie samodzielnie zmienić zarządu województwa.

Musielibyśmy mieć te 20 czy 21 głosów. Dzisiaj w tym konkretnym momencie tego nie ma, ale taka opcja może pojawić się za tydzień, dwa czy trzy – powiedział.

Przypomniał też, że w niektórych głosowaniach opozycja była w stanie zebrać 20 lub nawet 21 głosów. Jednocześnie zwrócił uwagę, że w przypadku odwołania marszałka potrzebna jest większa liczba głosów. Według jego słów ustawa o samorządzie województwa wymaga w takim przypadku 24 głosów. To oznacza, że nawet jeśli KO zdołałaby zbudować większość przy innych decyzjach, odwołanie samego marszałka byłoby znacznie trudniejsze.

KO krytykuje Smółkę za brak miejsca w prezydium

Małodobry mocno krytykował także sposób funkcjonowania prezydium Sejmiku Województwa Małopolskiego. Jego zdaniem największy klub opozycyjny powinien mieć swojego przedstawiciela w prezydium.

W polskim parlamencie i we wszystkich samorządach, gdzie Koalicja Obywatelska ma większość, największy klub opozycyjny, czyli Prawo i Sprawiedliwość, zawsze ma swoje miejsce w prezydium. W drugą stronę to nie działa – argumentował.

Według niego KO nie ma obecnie swojego miejsca w prezydium, ponieważ marszałek Smółka nie respektuje podstawowych zasad demokracji.

Małodobry porównał tę sytuację do wcześniejszych relacji pomiędzy PiS a samorządem województwa, gdy władzę w regionie sprawowała inna konfiguracja polityczna.

„Nie wiem, czy Smółka ma coś wspólnego z PiS”

Radny KO zwrócił uwagę także na sposób komunikowania się marszałka Smółki. Jego zdaniem Smółka coraz częściej stara się budować wizerunek bezpartyjnego samorządowca.

Sam się zastanawiam, czy on ma w ogóle coś wspólnego z Prawem i Sprawiedliwością – powiedział.

Małodobry wskazywał na aktywność marszałka w mediach społecznościowych oraz jego nieobecność przy niektórych wydarzeniach organizowanych przez polityków PiS. Zastrzegł jednak, że sama kwestia wizerunkowego dystansowania się od partii nie jest dla KO wystarczającym argumentem do współpracy. Najważniejsze mają być kwestie programowe.

Transport, kultura i pieniądze z Unii

Małodobry wskazał trzy obszary, które mogłyby stać się podstawą ewentualnego porozumienia: transport publiczny, kultura i inwestycje. Jego zdaniem Małopolska powinna zwiększyć liczbę zakupionych pociągów i lepiej koordynować rozkłady jazdy. Ważne są również inwestycje sportowe oraz sposób wykorzystywania środków europejskich. Małodobry przypomniał, że dzięki środkom rządowym do Małopolski trafiły miliardy złotych, a jego zdaniem obecny zarząd nie zawsze wykorzystuje dostępne możliwości w odpowiednim stopniu. Jako przykład podał zakup pociągów. Według niego województwo mogło wykorzystać większą część dostępnych środków. Wspomniał również o środkach na inwestycje w szpitalach.

KO nie chce czekać wyłącznie do 2029 roku

Choć Małodobry wskazuje 2029 rok jako moment, w którym KO będzie miała kolejną szansę na zdobycie większości w wyborach samorządowych, nie zamierza czekać bezczynnie. Koalicja chce wykorzystać każdy moment, w którym pojawi się możliwość zbudowania większości wokół konkretnych projektów.

Mamy na stole poważne podejście do odpowiedzialności za Małopolskę – przekonywał.

Według niego możliwy byłby wspólny zarząd złożony z przedstawicieli różnych ugrupowań, ale pod warunkiem porozumienia programowego.

„Nie wygraliśmy sejmiku”

Małodobry został również skonfrontowany z zarzutem, że KO poniosła porażkę, ponieważ nie zdobyła ani województwa, ani Krakowa. Radny odpowiedział, że wynik wyborów trzeba rozpatrywać szerzej.

To jest wynik wyborów. Można na to patrzeć szerzej i historycznie – mówił.

Przypomniał, że w wielu samorządach Małopolski KO ma swoich prezydentów, burmistrzów, wójtów czy starostów. Wskazał między innymi na Nowy Sącz, Oświęcim i Tarnów. Jego zdaniem mapa polityczna regionu będzie się zmieniała wraz z kolejnymi wyborami.

Monika Piątkowska ma być szerszym projektem

W drugiej części rozmowy pojawił się temat Krakowa i Moniki Piątkowskiej. Małodobry przekonuje, że fakt, iż Piątkowska nie startuje bezpośrednio pod szyldem Koalicji Obywatelskiej, nie oznacza konfliktu wewnątrz KO Jego zdaniem chodzi o poszerzenie projektu o PSL, Inicjatywę Polską, Nowoczesną i osoby bezpartyjne.

Wybory prezydenckie to wybory personalne, gdzie formuły startu bywają różne – tłumaczył.

Prowadzący zapytał następnie, w czym Piątkowska jest lepsza od Łukasza Gibały.

Małodobry odpowiedział bardzo ostro.

Na pewno Monika nie ma takich pieniędzy od taty, jakie ma Gibała – powiedział.

Na tym jednak nie poprzestał. Wskazał także na doświadczenie Piątkowskiej w zarządzaniu oraz jej kompetencje w kontaktach z ludźmi.

Ma większe doświadczenie w zarządzaniu i ma zdecydowanie wyższą inteligencję społeczną oraz emocjonalną w relacjach z ludźmi – ocenił.

Wojna o Małopolskę jeszcze się nie skończyła

Rozmowa Grzegorza Małodobrego pokazuje, że Koalicja Obywatelska nadal liczy na możliwość zmiany władzy w województwie. Na razie jednak nie ma do tego wystarczającej liczby głosów. Kluczowe będzie to, co wydarzy się wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli podziały pomiędzy poszczególnymi środowiskami będą się pogłębiać, może pojawić się przestrzeń do budowy nowej większości. Na razie jednak PiS nadal ma 21 mandatów i kontroluje sejmik. KO potrzebowałaby więc porozumienia z Polską 2050, PSL oraz – co najważniejsze – części radnych wybranych z list Prawa i Sprawiedliwości. Czy taki scenariusz jest możliwy? Małodobry nie wyklucza.

„Nie obstawiałbym tego na 100 procent, dałbym 50 na 50” – mówi o szansach Łukasza Smółki na dotrwanie do końca kadencji.

Jedno jest pewne: polityczna układanka w Małopolsce wciąż pozostaje otwarta. PiS ma większość, ale wewnętrzne konflikty nie zniknęły. KO nie ma wystarczającej liczby głosów, ale czeka na możliwość stworzenia nowego układu. W tle są ambicje poszczególnych frakcji, środowisko Mateusza Morawieckiego, przyszłość Łukasza Kmity i pozycja marszałka Smółki.

A jeśli któryś z tych elementów się zmieni, obecna większość w sejmiku może zostać wystawiona na poważną próbę.

 

Sign Up For Daily Newsletter

Stay updated with our weekly newsletter. Subscribe now to never miss an update!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!
Malopolskie24info
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.