Kandydat Konfederacji na prezydenta Krakowa Bartosz Bocheńczak zwrócił uwagę na reklamy związane z kampaniami Moniki Piątkowskiej z KO oraz Michała Drewnickiego z PiS. Jego zdaniem sytuacja wymaga wyjaśnienia, ponieważ Google nie prowadzi płatnych reklam politycznych w Unii Europejskiej.
Bocheńczak opublikował w mediach społecznościowych materiał, w którym wskazuje na reklamy mające promować kandydatury jego politycznych konkurentów. Kandydat Konfederacji pyta, w jaki sposób materiały te mogły zostać wyemitowane w Google, skoro od października 2025 roku obowiązują unijne przepisy dotyczące przejrzystości i targetowania reklam politycznych, a Google zdecydował się nie oferować takich reklam na terenie Unii Europejskiej.
W swoim wpisie Bocheńczak zwraca się bezpośrednio do sztabów Moniki Piątkowskiej i Michała Drewnickiego.
„Problem w tym, że Google nie pozwala na emisję płatnych reklam politycznych w Unii Europejskiej. Jak więc te reklamy przeszły przez system?” – pyta kandydat Konfederacji.
Bocheńczak chce wyjaśnień
Polityk sugeruje, że konieczne jest ustalenie, w jaki sposób reklamy zostały zakwalifikowane przez system Google oraz kto odpowiada za ich emisję.
Bocheńczak stawia również pytanie, czy sztaby kandydatów znalazły sposób na obejście obowiązujących zasad albo korzystają z rozwiązań, które nie są dostępne dla pozostałych uczestników kampanii.
„Czy sztaby kandydatów znalazły sposób na obejście zasad? Czy korzystają z rozwiązań niedostępnych dla pozostałych kandydatów?” – pyta.
Jego zdaniem sprawa ma również wymiar dotyczący równości uczestników kampanii.
„I przede wszystkim: czy jest to uczciwe wobec konkurentów, którzy tych zasad przestrzegają?” – wskazuje Bocheńczak.
Kandydat Konfederacji zaapelował jednocześnie o transparentność i oczekuje wyjaśnień od sztabów Piątkowskiej oraz Drewnickiego.
Co z reklamami politycznymi w Google?
Sprawa jest o tyle istotna, że Google wprowadził ograniczenia dotyczące reklam politycznych w Unii Europejskiej w związku z wejściem w życie unijnych regulacji dotyczących przejrzystości i targetowania reklamy politycznej.
Sama obecność materiału w wynikach wyszukiwania Google nie musi jednak automatycznie oznaczać, że jest to płatna reklama polityczna. Konieczne jest ustalenie, jaki dokładnie charakter miały materiały wskazywane przez Bocheńczaka, kto je zamówił, w jakim systemie zostały wykupione oraz w jaki sposób zostały zakwalifikowane.
Dlatego ostateczna ocena sytuacji wymaga sprawdzenia konkretnych materiałów i informacji dotyczących ich emisji.
Bocheńczak zapowiada, że sprawa powinna zostać wyjaśniona w sposób przejrzysty, szczególnie że dotyczy kampanii wyborczej i zasad obowiązujących wszystkich kandydatów.
Do momentu publikacji nie przedstawiono w materiale stanowiska sztabów Moniki Piątkowskiej ani Michała Drewnickiego dotyczącego zarzutów i pytań postawionych przez Bartosza Bocheńczaka.

















