Strona główna / Małopolska / Powiat nowosądecki / Awantura wokół Morskiego Oka. DIOZ zapowiada kolejną blokadę po spaleniu busa

Awantura wokół Morskiego Oka. DIOZ zapowiada kolejną blokadę po spaleniu busa

Po pożarze busa należącego do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt emocje wokół sporu o transport konny do Morskiego Oka jeszcze bardziej rosną. Wiceprezeska DIOZ Krystyna Pietruszka zapowiedziała, że organizacja nie zamierza wycofywać się z protestów. Przeciwnie – aktywiści zapowiadają powrót pod Morskie Oko i kolejną blokadę.

W nocy z soboty na niedzielę w miejscowości Groń spłonął pojazd należący do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Sprawą zajmuje się policja. Według wcześniejszych informacji funkcjonariuszy jedną z badanych wersji jest podpalenie, jednak śledczy podkreślają, że na obecnym etapie nie można przesądzać przyczyn pożaru ani wskazywać sprawców. Tymczasem przedstawiciele DIOZ nie ukrywają, że łączą zdarzenie z prowadzoną przez siebie działalnością na Podhalu.

„Nie odpuścimy”

Wiceprezeska DIOZ Krystyna Pietruszka w rozmowie z „Tygodnikiem Podhalańskim” ostro skomentowała spalenie pojazdu. Stwierdziła, że organizacja nie zamierza wycofać się z walki o zmianę zasad transportu konnego na trasie do Morskiego Oka.

– Na bandyctwo nie będzie absolutnie przyzwolenia. Teraz z podwojoną siłą będziemy walczyć o konie nad Morskim Okiem – zapowiedziała.

Aktywistka podkreśla, że zdaniem organizacji konie pracujące na trasie są nadmiernie eksploatowane. DIOZ od dawna domaga się zakończenia transportu turystów przy użyciu konnych zaprzęgów.

– Dręczenie i męczenie koni jest okrucieństwem. Nie pozwolimy na to jako organizacja i jako obywatele tego kraju – przekonywała Pietruszka.

Jednocześnie zapowiedziała, że aktywiści nie tylko nie zrezygnują z protestów, ale planują kolejną akcję.

DIOZ zapowiada powrót i blokadę

Według deklaracji wiceprezeski organizacji, aktywiści zamierzają ponownie pojawić się na trasie do Morskiego Oka.

– Za tydzień przyjeżdżamy blokować Morskie Oko – zapowiedziała.

To oznacza, że konflikt, który w ostatnich dniach doprowadził już do poważnych napięć między aktywistami a częścią lokalnej społeczności, może wejść w kolejną, jeszcze bardziej burzliwą fazę. Poprzedni protest odbył się w sobotę. Aktywiści zablokowali drogę, uniemożliwiając przejazd zaprzęgom konnym. Domagali się likwidacji transportu konnego i zastąpienia go pojazdami elektrycznymi. Na miejscu szybko pojawiły się ogromne emocje. Między protestującymi a przeciwnikami demonstracji, w tym osobami związanymi z lokalnym środowiskiem fiakrów, dochodziło do ostrych wymian zdań i przepychanek. Ostatecznie policja podjęła interwencję i usunęła protestujących z drogi.

Spalony bus i poważne oskarżenia

Po pożarze pojazdu DIOZ opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym wprost zasugerował, że za zdarzeniem mogą stać osoby związane z lokalnym konfliktem. Organizacja twierdzi również, że jej przedstawiciele mieli wcześniej otrzymywać groźby. To bardzo poważne oskarżenia, jednak policja apeluje o zachowanie ostrożności. Śledczy zabezpieczają ślady i analizują okoliczności pożaru. Dopiero zakończenie czynności ma pozwolić odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście doszło do celowego podpalenia. Na obecnym etapie nie ma oficjalnych informacji pozwalających jednoznacznie wskazać sprawców ani motyw.

Spór, w którym emocje wygrywają z rozmową

Cała sytuacja pokazuje, że konflikt wokół Morskiego Oka coraz mniej przypomina spokojną debatę o dobrostanie zwierząt i przyszłości transportu turystycznego. Z jednej strony są aktywiści, którzy mówią o cierpieniu zwierząt i domagają się natychmiastowego zakończenia transportu konnego. Z drugiej strony znajdują się fiakrzy i mieszkańcy Podhala, którzy wskazują na tradycję, miejsca pracy oraz znaczenie transportu konnego dla lokalnej społeczności. Problem w tym, że coraz częściej zamiast merytorycznej rozmowy pojawiają się blokady, wzajemne oskarżenia i coraz ostrzejsze słowa. Jeżeli kolejne protesty rzeczywiście doprowadzą do blokowania trasy do Morskiego Oka, można spodziewać się następnej konfrontacji. A każda taka sytuacja zwiększa ryzyko, że emocje wymkną się spod kontroli.

Od 1 września ma ruszyć pilotaż

Tymczasem od 1 września ma rozpocząć się pilotaż nowych rozwiązań dotyczących transportu na trasie do Morskiego Oka. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami konie mają kursować na skróconej trasie – do Wodogrzmotów Mickiewicza. Równolegle mają być testowane pojazdy elektryczne. To rozwiązanie miało być próbą znalezienia kompromisu między oczekiwaniami obrońców zwierząt a interesami fiakrów. Zapowiedź kolejnej blokady pokazuje jednak, że dla DIOZ kompromis może nie być wystarczający. Organizacja nadal domaga się znacznie dalej idących zmian. W najbliższych dniach kluczowe będą zarówno ustalenia policji dotyczące pożaru busa, jak i reakcja służb oraz lokalnych władz na zapowiadaną kolejną blokadę. Jedno jest pewne – spór o konie nad Morskim Okiem zdecydowanie się nie kończy.

Sign Up For Daily Newsletter

Stay updated with our weekly newsletter. Subscribe now to never miss an update!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!
Malopolskie24info
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.