Wisła Kraków zremisowała z Koroną Kielce, a losy spotkania ważyły się do ostatnich minut. „Biała Gwiazda” zdobyła wyrównującą bramkę dopiero w doliczonym czasie gry, a trener Mariusz Jop po meczu podkreślił przede wszystkim determinację swoich zawodników i walkę do samego końca.
Początek spotkania był wyrównany. Wisła Kraków potrafiła nawiązać walkę z „Żółto-Czerwonymi”, jednak z czasem gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę. Po straconej bramce krakowianie znaleźli się w trudnej sytuacji, ale nie zrezygnowali z walki o korzystny rezultat.
Decydujący moment nadszedł już w doliczonym czasie gry. Alan Uryga zdobył bramkę na wagę remisu, wcielając się w nietypową dla siebie rolę środkowego napastnika. Gol pozwolił Wiśle wywieźć z Kielc cenny punkt.
Po zakończeniu spotkania Mariusz Jop nie ukrywał zadowolenia z postawy swojej drużyny.
– Gratulacje dla drużyny za grę do końca i wiarę. Pierwsza połowa była z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Zbyt łatwo traciliśmy piłkę, a rywal był groźny w fazach przejściowych – powiedział szkoleniowiec Wisły Kraków.
Trener zwrócił jednak uwagę, że po przerwie obraz spotkania wyraźnie się zmienił. Jego zdaniem to właśnie „Biała Gwiazda” przejęła inicjatywę i stworzyła sobie okazje do zdobycia bramki.
– W drugiej połowie mieliśmy inicjatywę i przewagę. Mogliśmy zdobyć bramkę wcześniej, bo mieliśmy sytuacje. Najważniejsze, że graliśmy do końca i wywozimy punkt z trudnego terenu – dodał Mariusz Jop.
Remis w Kielcach pokazuje, że zawodnicy Wisły nie stracili wiary nawet wtedy, gdy wynik nie układał się po ich myśli. Ostatecznie konsekwencja i walka do ostatniego gwizdka pozwoliły krakowianom zdobyć punkt na trudnym terenie.

















