Policja bada okoliczności piątkowej awantury, do której doszło na Rynku w Bochni. W internecie pojawiło się nagranie przedstawiające końcową część zdarzenia. Widać na nim trzech mężczyzn, z których jeden leży na chodniku, a drugi po otrzymaniu ciosu upada na ziemię. Sprawą zajmują się funkcjonariusze, choć – jak dotąd – nikt nie złożył oficjalnego zawiadomienia o pobiciu.
Do zdarzenia doszło w piątkowy wieczór. Według informacji przekazanych przez portal Bochnianin.pl zgłoszenie dotyczące osoby, która miała zaczepiać innych ludzi, wpłynęło do służb około godziny 23.
Na miejsce skierowano patrol policji. Po przybyciu funkcjonariuszy sytuacja miała jednak wyglądać inaczej niż sugerują późniejsze nagrania opublikowane w internecie. Jeden z uczestników zdarzenia miał powiedzieć policjantom, że nikt go nie zaatakował ani nie uderzył, a upadł, ponieważ po prostu się przewrócił.
Tymczasem film, który pojawił się w sieci, pokazuje końcówkę całej sytuacji. Na nagraniu widoczni są trzej mężczyźni. Jeden z nich znajduje się już na chodniku. Chwilę później drugi zostaje uderzony przez trzeciego mężczyznę i również upada na ziemię. Osoba, która zadała cios, następnie oddala się w przeciwnym kierunku.
Policja analizuje sprawę
Małopolska policja potwierdza, że zajmuje się okolicznościami zdarzenia. Jak przekazano, do tej pory nie wpłynęło jednak oficjalne zawiadomienie dotyczące pobicia. Brak zgłoszenia nie oznacza jednak, że funkcjonariusze ignorują nagranie, które pojawiło się w internecie. Materiał może pomóc w ustaleniu dokładnego przebiegu piątkowego zajścia oraz tożsamości wszystkich osób, które brały w nim udział.
Kluczowe będzie ustalenie, co wydarzyło się przed momentem widocznym na filmie. Nagranie przedstawia bowiem jedynie końcową część całej sytuacji i nie pokazuje, co doprowadziło do konfrontacji między mężczyznami.
Policja dementuje plotki o ataku na tle narodowościowym
Wokół zdarzenia zaczęły pojawiać się również informacje sugerujące, że awantura mogła mieć związek z narodowością uczestników. Policja stanowczo dementuje jednak te doniesienia.
Jak przekazano, osoby widoczne na nagraniu są obywatelami Polski i mieszkają w Bochni. Tym samym funkcjonariusze zaprzeczają informacjom, jakoby doszło tam do ataku na tle narodowościowym.
Sprawa pokazuje po raz kolejny, jak szybko pojedyncze nagranie opublikowane w mediach społecznościowych może wywołać falę spekulacji. Kilkudziesięciosekundowy film nie zawsze przedstawia pełny obraz wydarzeń, a w internecie błyskawicznie pojawiają się interpretacje, które później mogą okazać się nieprawdziwe.
Co wydarzyło się naprawdę?
To właśnie próbują teraz ustalić policjanci. Funkcjonariusze będą analizować dostępne materiały i informacje dotyczące piątkowej awantury na Rynku w Bochni. Na ten moment wiadomo, że interwencja policji została podjęta po zgłoszeniu dotyczącym osoby zaczepiającej innych. Wiadomo również, że w internecie pojawiło się nagranie, na którym widać moment uderzenia jednego z mężczyzn. Pełny przebieg zdarzenia nadal wymaga jednak wyjaśnienia.
Policja bada sprawę, a kolejne informacje mogą pojawić się po analizie nagrania i ustaleniu wszystkich okoliczności piątkowej awantury.

















